- 16 Październik 2021    |    Imieniny: Florentyny, Ambrożego, Gawła
Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

  • Polowanie wigilijne -  należy do tradycyjnych łowów organizowanych w naszym Związku. Łowy te posiadały zawsze szczególny charakter- miały na celu zaciśnięcie koleżeńskich więzów, podkreślenie estetycznej wartości łowiectwa, wzbogacanie przeżyć myśliwskich innymi treściami niż samo polowanie.

Organizowane już tradycyjnie łowy posiadają szczególny charakter. Spotkanie na tym polowaniu ma przede wszystkim na celu spotkanie braci łowieckiej przy zachowaniu wszelkich obyczajów i tradycji łowieckich. Zazwyczaj poluje się tylko jeden, dwa mioty, następnie rozpala się ognsko,przy którym zebrani składają sobie życzenia świąteczne i noworoczne. Tradycją też jest dzielenie sę na tym spotkaniu opłatkiem. Bardzo ważnym elementem polowania wigilijnego jest też odwiedzenie paśnków i złożenie w nich świeżej karmy. Część myśliwych hołduje tradcji, że na polowaniu nie strzela do zwierzyny. Mimo,że trzyma się w dłoniach broń, to ważniejsze od strzału jest spotkanie z kolegami, miła atmosfera i sama obecność w łowisku.

 


(wg  10. Uroczyste polowania  - Zasady Tradycji Łowieckich PZŁ)
W polskiej tradycji łowieckiej do szczególnie uroczystych należą polowania hubertowskie i wigilijne. W niektórych  kołach  łowieckich  organizowane  są  także  polowania  sylwestrowe  i  noworoczne  oraz rozpoczynające i kończące sezon.
(...)
Polowanie wigilijne
Polowanie  wigilijne  to  najstarsze  tradycyjne  polskie  polowanie.  Tradycja  nakazuje  aby  było  to polowanie krótkie, zakończone życzeniami i łamaniem się opłatkiem. W wigilijnym dniu prastarym zwyczajem myśliwi symbolicznie dzielą się opłatkiem i karmą ze zwierzyną..."


 

Tradycyjnie łowy w tym dniu powinny kończyć się wcześniej, tak aby przy ognisku bądź wspólnym stole, w atmosferze koleżeństwa dokonać zbilansowani łowieckich przeżyć minionego roku, utrwalić kształtujące się na tej kanwie przyjaźnie, życzyć kolegom dobrych myśliwskich dni w następnym roku.

Są koła łowieckie , które w tym dniu, wykorzystując odbywające się łowy, Święcą prasłowiański zwyczaj dzielenia się pokarmem ze zwierzętami.

Dziś ma to inny wyraz- myśliwi przed pierwszym miotem lub pędzeniem udają się do paśników i składają tam karmę. Piękny to ukłon w stronę tradycji naszych pradziadów, warto go szerzej propagować wśród kół łowieckich.

 Patrząc jednak na rodowód tych świątecznych łowów trzeba pamiętać, że tradycja polowania wigilijnego jest znacznie starsza od tradycji wigilii Bożego Narodzenia. Mówiąc wprost - polowanie, określane obecnie mianem wigilijnego, ze świętami Bożego Narodzenia ma niewiele wspólnego.

   Przypatrzmy się dacie Bożego Narodzenia : środek ostatniej dekady grudnia. Na ten czas przypada astronomiczne przesilenie zimowe. Dni przestają się kurczyć, noce przestają wydłużać. Za chwilę, zgodnie z przysłowiem "Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok", dni będą coraz dłuższe, zaś noce trwać będą coraz krócej. W większości kultur pierwotnych Słońce odgrywało rolę siły nadprzyrodzonej, dawcy światła i życia. Astronomiczne zwycięstwo Słońca, prymat dnia nad nocą, były czasem święta w wierzeniach wielu ludów, zamieszkujących Europę. Kult przesilenia zimowego był tak silny, że Kościół Chrześcijański - nie mogąc go zwalczyć - dostosował swój kalendarz do już honorowanych dat. Historycy nie podważają autentyczności postaci Jezusa, ale nie są zgodni co do daty Jego narodzin. Różnice sięgają kilku lat. A tu, nagle, precyzyjna, dzienna data ? Sumując - 24. grudnia to prastare radosne święto pogańskie, przeniesione z całą mocą tej daty do tradycji chrześcijańskiej. Podobnie z resztą rzecz się ma z przesileniem letnim, znanym dziś jako Noc św. Jana. Noc Świętojańska to przecież pradawne, pogańskie święto Sobótki. Obrzędy palenia ognisk nad brzegami wód, puszczania wianków, czy poszukiwania kwiatu paproci to pozostałość pogańskiego rodowodu tego, jakże ważnego w kalendarzu chrześcijańskim, święta.

   Powróćmy do zimowych łowów. O randze polowania wigilijnego w naszej współczesnej obyczajowości decydował nie tylko świąteczny wymiar dnia, ale również licząca tysiące lat, starsza od Chrześcijaństwa, tradycja łowiecka. Nasi przodkowie właśnie w tym dniu rozpoczynali - używając dzisiejszej nomenklatury - sezon polowań na grubego zwierza. Było to, jak można domniemywać, uwarunkowane zamarznięciem rozlewisk i bagien, umożliwiającym dotarcie do niedostępnych wcześniej ostoi zwierzyny. Ważny był także śnieg, biała stopa, umożliwiający tropienie zwierza. Nie bez znaczenia była duża ilość tłuszczu, dobra kondycja zwierzyny, doskonale przygotowanej do ciężkiej zimy, a jeszcze tą zimą nie wycieńczonej. Te dwa aspekty - mistyczny wymiar świątecznego dnia i praktyka polowania - sprawiły, że w kalendarzu pradawnych łowców, tysiące lat temu, pojawił się przypadający na ten konkretny dzień obyczaj uroczystego polowania. W jakimś stopniu potwierdzeniem takiego rodowodu polowania wigilijnego jest obecność Turonia w Bożonarodzeniowej szopce. Turoń to tur. Dawny puszczański zwierz. Najcenniejsza, wymarzona zdobycz naszych myśliwskich przodków. Przedchrześcijański obyczaj polowania właśnie w tym dniu był tak silny, że wraz z całym zapożyczonym świętem przeniknął do rekwizytów tradycji Bożego Narodzenia.

   Tury wyginęły, zmieniały się religie, obyczaj polowania wigilijnego pozostał. Przez stulecia rodowód tych świątecznych łowów jednak zupełnie zaniknął. Niewielu kojarzy polowanie wigilijne z obyczajowością pogan. Dziś łowy wigilijne są postrzegane wyłącznie jako myśliwska część obrzędowości Bożego Narodzenia.

   Jeszcze przed drugą wojną światową polowanie wigilijne organizowano wyłącznie w wigilię Bożego Narodzenia. Dziś obyczaj ten nieco się zmodyfikował. Są koła łowieckie, które nadal "wigilijne" urządzają 24. grudnia, ale wigilijnewiększość przekłada polowanie na dzień wolny od pracy, poprzedzający Święta. Decyduje o tym najczęściej opór domowników, którzy nie wyobrażają sobie, by myśliwy miał się spóźnić na najważniejszą w roku kolację. Polowanie ma charakter bardzo uroczysty, ale są to łowy niemal rodzinne. Jeśli goście, to tylko najmocniej zaprzyjaźnieni. Atmosfera polowania przepełniona klimatem świąt, niemal intymna. Święto ma również zwierzyna. W dobrym tonie leży, by w większości uchodziła nie strzelana. Łowy nie trwają długo. Zwykle kilka symbolicznych pędzeń. Tuż po południu w kniei strzela jedynie myśliwskie ognisko. Łowcy i naganiacze zbierają się wokół ognia, dzielą się opłatkiem. Rzadziej, niż zazwyczaj, krąży z rąk do rąk piersiówka.

   Miłym obyczajem polowania wigilijnego są odwiedziny przy paśnikach. I zwierzynie należy się prezent. Niejeden myśliwy, zwłaszcza ten z miasta, dyskretnie wykradnie z paśnika sarnie siano. Włoży je wieczorem w domu pod wigilijny obrus.  

Opracował admin. Andrzej Szymanek


 

O polowaniach wigilijnych - Eugeniusz Piątek


    Kroniki myśliwskie nie precyzują dokładnie od kiedy zaczęto kultywować tradycje polowań wigilijnych. Okres
wigilijnych polowań ma zapewne związek z zimowym przesileniem pór roku czyli jesieni i zimy, kiedy to zwierz, zgromadził zapasy tłuszczu, szykuje się do przezimowania, a ludzie także przed zimą pragną zapełnić swoje komory i piwniczki zapasem jadła mięsnego. Biała śnieżna  szata leśna ułatwia i sprzyja wytropieniu i upolowaniu zwierza. Jak stanowi legenda, św. Hubert nasz patron, właśnie w wigilię Bożego Narodzenia uganiał się za zwierzem i to wtedy objawił się mu jeleń z jaśniejącym krucyfiksem w porożu.
    Wigilia w terminologii nazewnictwa oznacza, iż jest to przeddzień jakiegoś ważnego wydarzenia, święta, np. Świąt Bożego Narodzenia bądź Nowego Roku. W chrześcijańskiej tradycji wigilię Świąt Bożego Narodzenia honoruje się wieczerzą  wigilijną podczas, której domownicy dzielą się opłatkiem będącym symbolem chleba. Symbolika chleba znaczy, że  należy być jak chleb d
obrym i jak chleb podzielnym.  Uczestnicy wieczerzy składają sobie wzajemne życzenia, spożywają przyrządzone pokarmy, śpiewają kolędy na zakończenie „gwiazdor” rozdaje prezenty. Przykazania na ten dzień uczą nas tolerancji dla myślenia, dla ludzkich zachowań, wybaczania krzywd, haniebnych uczynków, zaniechania sporów i waśni, czynienia dobra i dzielenia się z drugim człowiekiem tym co mamy. Wytworzyło się przekonanie, że w jaki sposób będzie spędzona wigilia taki będzie następny rok w działaniu człowieka.
    Łowiectwo to specyficzna pasja, zbliżająca ludzi i zacieśniająca więzi społeczne między nimi. Na łowach jak na wojaczce ludzie muszą sobie ufać, liczyć na wzajemną pomoc przez co zażyłości stają się niemalże rodzinne. Potrzeba kształtowania tych relacji na pewno wpłynęła, w którymś momencie na przeniesienie wigilijnych tradycji rodzinnych i domowych na grunt łowiecki między myśliwych. I TAK POLOWANIA WIGILIJNE STAŁY SIĘ DLA MYŚLIWYCH NAJBARDZIEJ OCZEKIWANYMI,  ULUBIONYMI  I  NAJPIĘKNIEJSZYMI  POLOWANIAMI  W SEZONIE ŁOWIECKIM.
    W naszym Kole też te polowania mają swoją bogatą tradycję i urok. Wspominając pamięcią zawsze odbywały
się w dobrej uroczystej oprawie i atmosferze. Kiedyś przyjęte było, że muszą odbywać się w dzień wigilijny. Kilka pędzeń aby nie zamęczyć zwierzyny, naganiaczy i myśliwych i żeby jeszcze zdążyć w domu ubrać choinkę i pomóc przy organizacji wieczerzy.  Ograniczone więc możliwości czasowe spowodowały, że praktykowano polowanie dla myśliwych z okolic Sławoborza w obw. 63 dzisiaj 78, a dla myśliwych z okolic Kołobrzegu w obw. 8 (39) i 31 (40). Koło było podzielone na dwie grupy co łamało wspomniane powyżej założenia polowania wigilijnego. Długi okres czasu miała miejsce  taka praktyka. Zarządy ubolewały nad sytuacją starały się szukać rozwiązań ale jak się coś przyjmie naturalnie trudne jest  do naprawienia. Dlatego wspomnę przebieg polowań wigilijnych w Kole w obw.8 i 31.
    Od kilku lat Koło posiada wybudowaną ładną „Hubertówkę” przeznaczoną do odbywania biesiadnych spotkań
. Przy okazji należy zaznaczyć, iż inicjatorem jej powstania oraz w dużej mierze wykonawcą   był kol. Marian, nasz aktualny Prezes Koła. W tym właśnie miejscu przeprowadzana  jest odprawa myśliwska rozpoczynającą  polowanie wigilijne i tutaj ma miejsce jego zakończenie, uwieńczone  pokotem przy ognisku i uhonorowaniem Króla i Vice królów . Dzisiaj organizatorzy polowania zabezpieczają opłatek oraz poczęstunek w postaci potraw wigilijnych. Są najczęściej pirogi i krokiety z barszczykiem oraz szeroka gama wyrobów rybnych serwowana przez naszego kolegę Wiktora. Jest także ciasto , kawa i herbata z termosów. Myśliwi po podzieleniu się opłatkiem i złożeniu życzeń zajmują miejsca przy stołach udekorowanych gałązkami jedliny. Spożywają wymienione  potrawy, prowadzą konwersacje i degustują zabrane nalewki.
    W okresie wcześniejszym gdy „hubertówki” jeszcze nie posiadaliśmy, spotkania   wigilijne odbywały się bezpośrednio w łowisku. Dojazd na polowanie do łowisk zazwyczaj odbywał się na pace samochodu wojskowego bezpośrednio pod plandeką. Takim ulubionym miejscem spotkań był paśnik w łowisku Dźwirzyno. Gospodarz tego obwodu kol. Henryk dokładał starań aby był zawsze nakryty białym obrusem stół oraz choinka. Opłatek oraz inne potrawy obowiązkowo postne zabezpieczaliśmy sami. Każdy wyjmował z torby w co go żona w domu wyposażyła i stawiał na stół. Po podzieleniu się opłatkiem i złożeniu życzeń dobrym zwyczajem było skosztowanie potrawy dostarczonej przez kolegę, czyli symbol dzielenia się. Nie zabrakło także trunków  ułatwiających lub utrudniających porozumiewanie się.  W pobliżu znajdował się magazyn (szopa) z sianem, z której do drabin paśnika zakładane było sianko a do niego włożony opłatek dla zwierzyny. Tradycja dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami było rozpowszechniona do tego stopnia, że w sprzedaży znajdował się opłatek dla ludzi koloru białego oraz dla zwierząt w kolorze blado różowym i większego formatu. Dzisiaj chyba o tym zapomniano. Przekonanie mówiło, że zwierzęta w dniu wigilii po północy mówią ludzkim głosem. Co?, tego nikt nigdy nie słyszał,  może i lepiej. Spotkałem się z takim określeniem, że jest to głęboka przenośnia do ludzi, którzy nie chcą skorzystać z wigilijnej szansy wyjścia z gniewu w stosunku do bliskich i przemówić ludzkim głosem.
    Z opowiadań starszych kolegó
w zapamiętałem, że po wigilijnym polowaniu dzielono między kolegów tuszę upolowanej zwierzyny, czego dzisiaj nie jesteśmy sobie nawet wyobrazić. Wspominam inne  wigilijne spotkanie w dniu wigilii, kiedy to Łowczym był kol. Stanisław a ja po powrocie do domu ustawiłem krzywo choinkę. Żona i dzieci do dziś mi to pamiętają. Jednak najważniejsza była i jest do dzisiaj życzliwa i miła atmosfera tych  spotkań. Chociaż innym  biesiadom grzeczności i kultury nie brakuje jednak świadomość  wigilijnego spotkania jest wyjątkowa i szczególna. Kultywujmy tę piękną tradycję bo jest ona kształcąca i doskonaląca nasze ludzkie słabości a nas łowiecką brać zbliża do siebie.
Jako, że nie mogę podzielić się wigilijnym opłatkiem  ze wszystkimi, którzy moje opowieści śledzą, dzielę się więc dobrym słowem w ten przeddzień Bożego Narodzenia.


    Z najlepszymi życzeniami  wigilijnymi na te 2015r. Święta Bożego Narodzenia – Eugeniusz Piątek  

 


 

Polowanie noworoczne -  to obyczaj nowy. Jego rodowód sięga przełomu XIX i XX wieku. Słychać w nim echa tradycyjnego, prastarego polowania wigilijnego. W drugiej połowie XX wieku w niektórych kołach łowieckich istotnie zastępowało polowanie wigilijne.

   O polowaniu noworocznym można mówić tylko wtedy, gdy rzeczywiście odbywa się ono pierwszego stycznia. Szumne nazywanie noworocznymi łowami pierwszego w danym roku polowania zbiorowego, organizowanego w inny dzień, niż pierwszy dzień roku, to zwykłe nieporozumienie. Urok polowania noworocznego polega właśnie na tym, że odbywa się ono właśnie w tym szczególnym dniu. Pod koniec XIX wieku i w okresie międzywojennym po nieprzespanej, przebalowanej nocy, wprost z sali balowej ziemiańskiego dworu, często w towarzystwie dam, wyruszano na krótkie łowy. Polowanie było idealnym dopełnieniem sylwestrowej zabawy. Wielkość rozkładu nie odgrywała żadnej roli. Często był to wręcz spacer, czy kulig ze strzelbami.

   Są koła łowieckie, w których przetrwała tradycja prawdziwego, klasycznego polowania noworocznego. Współcześnie dochodzi jednak warunek podyktowany zdrowym rozsądkiem oraz zawarty w przepisach : trzeba być trzeźwym ! Trzeźwym, jeśli chce się strzelać. Znane są koła, w których na zbiórce stają myśliwi w różnej formie. Tradycja nakazuje im jednak zebrać się w ten niezwykły poranek. Bardziej zmordowani sylwestrową nocą udziału w łowach nie biorą. Pozostają przy ognisku, czy w myśliwskiej sadybie. Łowy nie trwają długo. Zatem po wzięciu kilku miotów wszyscy myśliwi znów są razem i reszta przedpołudnia mija im na towarzyskim spotkaniu. Trudno o milszy początek roku !


 

 

Dodaj komentarz



!!!!! ZABEZPIECZENIE PRZED SPAMEM I ROBOTAMI INTERNETOWYMI !!!!!Joomla CAPTCHA

Gościmy na stronie ...

Odwiedza nas 49 gości oraz 0 użytkowników.

Znajdź na stronie ...