- 17 Czerwiec 2021    |    Imieniny: Albert, Laura, Adolf

Wieści z Życia Koła

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 

[2021.05.22] Pocovidowe polowanie na rogacze


 

              Minęło wiele,wiele..., lat? nie  dni i wreszcie wróciły - polowania komercyjne na rogacze. Po zimnej i długiej wiośnie, niepewności co do szybkiego złagodzenia rygorów pandemicznych, wraz z budzącą się przyrodą jeszcze z pewnymi ograniczeniami ale wraca normalność. Normalność z przed lat, kiedy to myśliwi o tej porze roku szykują się do przeżycia przygody w polowaniu na samce Sarny, zwane w naszej gwarze rogaczami lub kozłami.

          Konieczności organizowania polowań komercyjnych tłumaczyć tutaj  nie będę, bo jak mawiają klasycy jest ona "oczywistą oczywistością". Tym razem gościliśmy w naszych łowiskach myśliwych belgijskich, rzadziej u nas polujących i mniej nam znanych z łowieckich  zwyczajów. Jednak nasz łowiecki patron św.Hubert i wszelka o nim wiedza umiejscowiona jest w belgijskich górach -  Ardeny. Myśliwymi podprowadzającymi i odpowiedzialnymi za przebieg ich polowań byli nasi koledzy z koła. Doświadczeni selekcjonerzy nestorzy łowieckiej wiedzy i umiejętności. Byli to Józek, Mirek, Heniek i Zbyszek. Polowali we wszystkich obwodach przez trzy dni, wychodząc na łowy wczesnym rankiem, bo już 4.30 trzeba być w łowisku. Przerwa w ciągu dnia i wieczorne wyjście ok.19.00 i o 22.30 zejście. Niezły maraton łowiecki, gdzie na sen czasu jest niewiele, bo jeszcze trzeba dokonać zdania tuszy i preparacji zdobytych trofeów. Pozyskanie rogaczy musi odbywać się zgodnie z zasadami selekcji, bowiem zaraz po całkowitym  zakończeniu polowań kol. Edek z ORŁ, podczas ich ważenia dokonuje oceny prawidłowości odstrzału selekcyjnego. Wysiłek, zapobiegawczość, łowieckie wyczucie i spryt naszych podprowadzających pozwolił na pozyskanie 22 szt. rogaczy.

          Wieczorem po sporządzeniu stosownej dokumentacji z przebiegu polowania dokonano prezentacji trofeów i szczęśliwych strzelców. Przygody jakie w trakcie tych polowań przeżyli będą opowiadać podczas łowieckich spotkań i biesiad. Warto w tym miejscu przytoczyć przygodę jaka przytrafiła się w trakcie tego polowania kol.Józkowi - podprowadzającemu. Spotkali rogacza z nawiniętym na poroże sznurkiem snopowiązałkowym. Zostanie to przedstawione na załączonym zdjęciu. Trudna wyrokować jak by skończyło się jego życie z ty sznurkiem na łbie. Józek  przy rozpoznaniu myślał, że jest to perukarz. Tego sznurka było bardzo dużo, że Józiu humorystycznie mówił  "do ogrodzenia uprawy na działce wystarczy". Wszyscy cieszymy się z powrotu normalności w naszym myśliwskim życiu, bo nie tylko dla samej przygody polujemy.

           Łowiectwo jest gałęzią gospodarki narodowej, a tu już  prawa ekonomiczne rządzą i trzeba zarabiać na potrzeby z nim związane. W naszym przypadku na pokrycie szkód łowieckich.

Pozdrawiam i załączam foto relacje z zakończenia.

Eugeniusz Piątek


edycja i publikacja

Andrzej Szymanek

                             

 



 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz



!!!!! ZABEZPIECZENIE PRZED SPAMEM I ROBOTAMI INTERNETOWYMI !!!!!Joomla CAPTCHA

Gościmy na stronie ...

Odwiedza nas 21 gości oraz 0 użytkowników.

Znajdź na stronie ...