- 30 Marzec 2020    |    Imieniny: Amelia, Leonard, Dobromir - URODZINY- kol.Stanisław Łosowski – szczęścia w życiu rodzinnym i sukcesów w kniei życzy Andrzej
Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 


Historia Valtera Stridi


            Z wielką przyjemnością przypadło mi w udziale przedstawienie sylwetki Kolegi Valtera, jedynego w dotychczasowej historii, cudzoziemca polującego na zasadach członka macierzystego naszego Koła.

Kol. Valter urodził się w roku 1956 we Włoszech. Pochodzi z rodziny z tradycjami myśliwskimi a jego dziadek i ojciec również polowali. Swoją przygodę łowiecką „na poważnie” zaczął w wieku czternastu lat, kiedy to miał już swoją broń. We Włoszech polował prawie wyłącznie na ptactwo (przepiórki, gołębie, kaczki).
Do Polski przyjechał w roku 1992 w związku z pracą. Około 2008 roku zaczął starania aby uzyskać uprawnienia do polowania w naszym kraju. Po zdaniu egzaminów został przyjęty do naszego koła.
          Jego pasją jest polowanie na „ pióro”, które u niego uwalnia bardzo dużo adrenaliny.
Jak sam twierdzi polowanie na ptactwo nie może odbywać się bez dobrze ułożonego do tego psa.
Hoduje i układa psy od dawna. Najczęściej były i są to setery, pintery i wyżły. Chociaż najbardziej znany w kole jest Nero – labrador o czarnym umaszczeniu. Znamy go wszyscy z polowań na kaczki. Niestety już na łowieckiej emeryturze.
          Podsumowując bardzo krótką charakterystykę Kol. Valtera  mogę stwierdzić, że w Kole nie ma lepszego „specjalisty” w polowaniu na ptactwo a jego celne oko bardzo często wprawia nas w osłupienie. Jako, może ciekawostkę dodam na koniec, że Kol. Valter nie spożywał i nie spożywa alkoholu.

Poprosiłem Kol. Valtera o przedstawienie nam swojej przygody łowieckiej, która jakoś szczególnie zapadła mu w pamięci.j”

                                                                                                                     Piotr Bińczyk

 



 

WSPOMNIENIA MYŚLIWSKIE KOL. VALTERA STRIDI

 

         W zeszłym roku udał się on na gęsi w obwodzie 31. Po dość długim oczekiwaniu nadleciały nad niego na  odległość strzału dwie gęsi. Strzelił do nich dwa razy. Do pierwszej „zaznaczyła” poleciała dalej i drugiej, która spadła. Po ok. pięciu minutach przyleciała i usiadła obok tej strzelonej druga gęś. Jak się później okazało strzelana jako pierwsza przez Valera. W pierwszej chwili myślał, że to całkiem inna gęś i chciał do niej strzelić. W tym momencie gęś się przewróciła i umarła obok swojej towarzyszki. Jak sam twierdzi była to dla niego cyt. „okropna sytuacja”. W tym dniu przerwał polowanie i udał się do domu. Jednak pasja łowiecka jest  u niego tak wielka, że po paru dniach znowu usiadł zamaskowany na ściernisku po kukurydzy.
Przyznam szczerze, że historia ta wycisnęła i u mnie łezkę wzruszenia

Wspomnienie Valtera wysłuchał Piotr.

                                                                                                                „Darz Bór”. Valter

 Podczas zbierania powyższych informacji obecna była Pani Agnieszka Mędrala, która dokonała szczegółowego tłumaczenia z języka włoskiego.

 

 

 




 

Dodaj komentarz



!!!!! ZABEZPIECZENIE PRZED SPAMEM I ROBOTAMI INTERNETOWYMI !!!!!Joomla CAPTCHA

Gościmy na stronie ...

Odwiedza nas 25 gości oraz 0 użytkowników.

Znajdź na stronie ...